Tytuł: Okup
Oryginalny tytuł: Blood Ransom
Autor: Sophie McKenzie
Seria: Więzy krwi #2
Wydawca: Akapit Press
Liczba stron: 416
Moja ocena: 7/10
„- Jezu – powiedział.
- Niezupełnie – odpowiedział Teo,
stojąc za mną. Mam na imię Teo.” [s.256]
Świat idzie do przodu.
Codziennie wprowadzane są nowe innowacje, wypierając stare i czyniąc życie
łatwiejszym. Przecież 60 lat temu nawet nie myślano o tak pomocnym czasami
wynalazku, Internecie. Tak samo dzisiaj nie myślimy o inżynierii genetycznej. A
za kilkadziesiąt lat? Czy wizja Sophie McKenzie stanie się prawdopodobna?
„Nie jestem rzeczą, którą można kraść.”
[s. 154]
[SPOILER Z POPRZEDNIEJ
CZĘŚCI]W poprzedniej
części, Rachel i Teo odkryli, że są pierwszymi na świecie doskonale
sklonowanymi ludźmi. Dokonał tego Elijah Lazio – szalony naukowiec mający
obsesję na punkcie genetyki. Teo dowiaduje się również, ze jest klonem swojego
stwórcy, który chce zastąpić swoje stare i powoli psujące się serce młodym i
przede wszystkim zdrowym organem chłopca.[KONIEC
SPOILERU]
Dla ich własnego
bezpieczeństwa, Rachel I Teo zostają rozdzieleni i przeniesieni wraz z
rodzinami w zupełnie nowe miejsca. Tam już bezpiecznie mogą ukrywać się przed
Elijahem Lazio, a także RAGE – Niezależną Armią Występującą Przeciwko
Inżynierii Genetycznej, której najważniejszym celem jest położenie kresu
klonowaniu ludzi, a także samym klonom...
Pewnego dnia Rachel znika bez
wieści. W prasie pojawiają się pogłoski o samobójstwie dziewczyny, jednak Teo
nie może w nie uwierzyć. Czuje, ze za zniknięciem jego przyjaciółki stoi Elijah
lub RAGE. Pewien obaw, wyrusza przez Atlantyk do Szkocji.
„Teraz wiem, że czasami nie należy nic
mówić. Czasami trzeba pozwolić ludziom samym przejść przez pewne sprawy...
pozwalając im zaakceptować życie takim, jakim ono jest.” [s. 213]
„Okup”
jest kontynuacją „Więzów krwi”, które czytałam już jakiś czas temu. Ten fakt
jednak w żadnym wypadku nie przeszkadzał w odbiorze książki. Po pierwsze, obie
książki zawierają różne historie; łączy je tylko para głównych bohaterów i
ogólny temat - klonowanie. Oczywiście, nie jest także możliwe kompletne
odseparowanie od poprzedniej części. W takim wypadku Sophie McKenzie zgrabnie
wprowadza krótkie objaśnienia, dostatecznie objaśniające sytuację. Tak więc,
nawet, jeśli nie czytało się „Więzów krwi”, „Okup” stoi otworem dla każdego.
Bohaterowie
są w miarę dobrze wykreowani, ale nie ukrywajmy, „Okup” to książka adresowana
raczej do tej młodszej młodzieży, więc nie spodziewajmy się fajerwerków na tym
polu. Na pierwszy ogień idzie Rachel. W tej postaci denerwować może przede
wszystkim przesadzona ufność. Ja rozumiem, że dziewczyna może być jeszcze
głupiutką nastolatką, ale żeby samemu ładować się w pułapkę? To już chyba lekka
przesada.
Z kolei Teo coś za bardzo chce zgrywać wielkiego bohatera i aż dziw, bo autorka mu pomaga. Nie wiem, jak to jest w praktyce, ale chyba trochę ciężko jest piętnastolatkowi przelecieć Atlantyk w miarę bez większych problemów. Poza tym, powszechnie wiadome jest, że nastoletnie dziewczyny marzą o księciu na białym koniu. W tej książce odnajduje się w tej roli właśnie Teo. Jednym się to spodoba, innym przeciwnie, mnie ten typ się już chyba znudził. Nie zapominajmy jednak, że „Okup” to książka dla mało wymagającej młodzieży, więc na to oko można spokojnie przymknąć. Skupmy się na pozytywach, których mamy na szczęście więcej.
Z kolei Teo coś za bardzo chce zgrywać wielkiego bohatera i aż dziw, bo autorka mu pomaga. Nie wiem, jak to jest w praktyce, ale chyba trochę ciężko jest piętnastolatkowi przelecieć Atlantyk w miarę bez większych problemów. Poza tym, powszechnie wiadome jest, że nastoletnie dziewczyny marzą o księciu na białym koniu. W tej książce odnajduje się w tej roli właśnie Teo. Jednym się to spodoba, innym przeciwnie, mnie ten typ się już chyba znudził. Nie zapominajmy jednak, że „Okup” to książka dla mało wymagającej młodzieży, więc na to oko można spokojnie przymknąć. Skupmy się na pozytywach, których mamy na szczęście więcej.
Chyba
warto wspomnieć o podzieleniu akcji pomiędzy dwójkę bohaterów. Dzięki temu
każdy z nich ma okazję zaprezentować czytelnikowi wydarzenia ze swojego punktu
widzenia, dostarczając większej ilości szczegółów.. Okazało się to bardzo
dobrym rozwiązaniem, zwłaszcza, kiedy Rachel i Teo przebywali osobno.
Jednocześnie obawiałam się, ze przeskoki w narracji będą chaotyczne, jednakże
także i tutaj Sophie McKenzie znalazła dobre rozwiązanie. Każdy rozdział został
opatrzony odpowiednim imieniem osoby relacjonującej wydarzenia w tym
fragmencie.
Nie
można nie zwrócić uwagi na akcję porywającą już od pierwszych stron. W tym
przypadku adnotacja umieszczona na okładce z tyłu jest jak najbardziej
prawdziwa, bo „Okupu” rzeczywiście nie odkłada się, dopóki nie pozna się
zakończenia. Co prawda, raczej nie zaskakującego i nie wbijającego w fotel,
jednak środkowa część książki całkowicie to rekompensuje. Każdy rozdział kończy
się lekkim niedopowiedzeniem ze strony autorki, co nie zostawia innego wyjścia,
jak po prostu czytać dalej. A dzięki temu „Okup” pochłania się z zatrważającym
tempie.
W
związku z tym wszystkim, ”Okup” był książką emocjonującą i przyjemną w
odbiorze. To typowe czytadło młodzieżowe, dlatego też nie ma w nim niczego, co
mogłoby pozostać w pamięci na dłużej. Jednak mimo wszystko polecam – czas spędziłam
naprawdę miło, a thriller McKeznie był dla mnie miłą odskocznią od zabieganego
życia codziennego.
Seria Więzy krwi:
1. "Więzy krwi"
2. "Okup"
1. "Więzy krwi"
2. "Okup"
***************
Trochę tu pusto, prawda? W ramach rekompensaty, spodziewajcie się konkursu w najbliższych dniach ;)