
Tytuł: Świat Zero 2: Alternauci
Autor: Rafał Kosik
Seria: Felix, Net i Nika #10
Wydawca: Powergraph
Liczba stron: 603
Moja ocena: 10/10
„ – A jak coś zepsuliśmy? – zapytał cicho Net. – Popsułem kiedyś
opiekacz do tostów, no i… jeszcze kilka mało istotnych urządzeń. Ale to zupełnie
inna przykrość, zepsuć cały wszechświat!”
Wracasz do domu. Niby wszystko jest jak zawsze, mama krząta
się po kuchni, a pies jak zwykle wybiega na przywitanie. Przez ten sam hol
wchodzisz do środka, mijasz te same drzwi. Wszystko jest niby normalnie,
jednak, to, co widujesz, na co dzień, nagle staje się obce. Parę szczegółów się
nie zgadza, na tyle, że nie można tego uznać za chwilowe zapomnienie. Przecież
w ciągu zaledwie kilku godzin, Twoje rodzeństwo nie może nagle przestać
istnieć, ukochana osoba kompletnie o Tobie zapomnieć, czy Twój adres
zamieszkania zmienić się nagle na Dom Dziecka. A może… No tak! W końcu u Kosika
wszystko jest możliwe!
W „Świecie zero” superpaczka kilkakrotnie przeszła przez
Pierścień, przechodząc pomiędzy różnymi światami alternatywnymi, coraz bardziej
oddalając się od tego właściwego. Aż wreszcie wylądowali w świecie, który dosyć
dużo zmienia w sytuacji Niki. Tutaj jej rodzice żyją, dziewczyna nie jest już
zmuszona do ukrywania się, nie mieszka także w domu dziecka. Szczególnie to
pierwsze zaważa na jej decyzji. Nika decyduje się zostać, chociaż i ten świat
ma wiele wad. Kazała Felixowi i Netowi skakać dalej bez siebie. Jak potoczą się
ich losy? Czy Nika naprawdę zostanie w tym świecie, a do chłopców dołączy jej
alterbliźniaczka? Jedno jest pewne, przygód doświadczymy w normalnej dla Kosika
ilości, czyli co niemiara.
O ile w recenzji poprzedniej części miałam pewne obawy, czy
panu Kosikowi nie zaczęły się przypadkiem kończyć pomysły, tutaj nawet nie
śmiałabym zasugerować czegoś takiego. W końcu motyw Pierścienia Wunrung został
wykorzystany, a ja nie bardzo wierzyłam w ideę światów alternatywnych. Jednakże,
postanowiłam dać autorowi jeszcze jedną szansę. I jak dobrze, ze to zrobiłam!
Inaczej, nie mogłabym znów przeżywać z bohaterami ich przygód, czy zwyczajnie
oderwać się od mojego prywatnego świata zero. A to wszystko w bardzo wyrafinowany
sposób, to znaczy zwiedzając coraz bardziej nieznajome nam miejsca. Przyznaję,
w żadnym nie chciałabym zostać na dłużej, jednakże moja ukryta zła natura całkowicie
pozwoliła zatracić mi się w nieszczęściach bohaterów, smakowicie doprawionych
trafnymi uwagami Neta. Zdecydowanie, bez cytatów takich, jak ten poniżej,
książka nie byłaby taka dobra. Ale na szczęście, mamy Neta!
"- Kabriolet nadaje się na wojnę jak osioł do zaprzęgu.
- Tylko to mamy - odparł pierwszy mechanik.
- Postawimy dach, może się nie przedrą.
- Dach nie działa - dodał drugi mechanik [..] - Mieliśmy się tym zająć w
przyszłym tygodniu.
Net zamknął oczy i dotknął dłonią czoła.
- Dobrze, że nie jest różowy - powiedział cicho - i przy zmianie biegów nie
odgrywa melodyjki klaksonem."
Jeśli chodzi o bohaterów, w poprzednich częściach nie mogłam
przyzwyczaić się, że bohaterowie stali się starsi. Wrażenie to spotęgował jeszcze
fakt, że tytułowi Felix, Net i Nika po prostu nie zachowywali się dojrzalej.
Jak dla mnie, wciąż byli tymi samymi trzynastolatkami, jakich poznaliśmy na
początku serii. To wrażenie trwało i trwało, poprzez wszystkie tomy. Dopiero w
najnowszym zaczęłam tę różnicę dostrzegać. Sytuacja, w której Net się
zwyczajnie upija oraz moment, w którym zaczynają padać słowa trochę mocniejsze
niż „motyla noga”, automatycznie stał się nowym rozdziałem w moim odczuwaniu głównych
bohaterów. Wreszcie zaczęłam dostrzegać, ze tych lat mają już oni nieco więcej.
Jak dla mnie, to duży plus, w końcu to, że sławny zespół pozostawał taki sam na
przestrzeni lat, stawało się już trochę nierealne i po prostu dziwne.
Muszę przyznać, autor naprawdę pomyślał nad książką, bo to,
co przeczytałam, nie było tylko zbiorem słów. Kosik po raz kolejny zabrał mnie
we wspaniałą podróż, co dostatecznie wynagrodziło mi długi czas oczekiwania na
następną część. Każdy szczegół jest idealnie dopracowany, także skomplikowane
miejscami wyjaśnienia teorii wieloświata, które zobaczyłam poprzednio, teraz
stały się łatwiejsze do „ogarnięcia” umysłem. Nie wiem, może ja zmądrzałam, ale
stawiam raczej na to, że tutaj zostało to po prostu jaśniej wytłumaczone. W każdym
razie, każda wizja świata alternatywnego wywoływała u mnie podziw do wyobraźni
autora. Przyznaję, na takie coś bym sama nie wpadła, a każde nowe miejsce
witałam z ciekawością, zastanawiając się, czym Rafał Kosik może mnie jeszcze
zaskoczyć.
Podsumowując, byłam po prostu zachwycona wyobraźnią Kosika,
e tam, ogólnie pomysłowością. Dodatkowo, dzięki niebanalnej historii, tylko subtelnie
zaznaczonemu wątkowi miłosnemu i po prostu ciepłemu, zaraźliwemu humorowi mogę
uznać „Świat Zero 2: Alternauci” za jedną z najlepszych młodzieżówek. Tak, więc,
jeśli jesteście znudzeni wiodącymi teraz prym gatunkami literackimi, czy po
prostu nie macie, co poczytać, śmiało sięgajcie po tę serię.