niedziela, 29 grudnia 2013

365 dni w 22 literach

Jak szłam do klasy matematycznej, to nie mówili, że będę musiała umieć alfabet.  A jednak się przydaje. No cóż…
A do czego alfabet potrzebny jest mi dzisiaj? Na przykład, żeby zrobić takie właśnie zestawienie książek, które miały na mnie wpływ w 2013 roku.  Przy niektórych literkach są po dwie książki, a czasami żadnej. W pierwszym przypadku stwierdziłam, że po prostu tych tytułów nie może zabraknąć, bo są to jedne z ważniejszych powieści tego roku. Natomiast tam, gdzie nie ma żadnej wyszło na to, że nie czytałam książki na tę konkretną literę. Ale to nic! Zbliża się nowy rok, a w nim oczywiście mnóstwo nowych, dobrych tytułów, czego oczywiście życzę wszystkim molom książkowym.
Zaczynamy! Czekam na Wasze propozycje :)

A
nioł Stróż (Robert Muchamore) – w tym roku przeczytałam już trzy części tej serii, więc co nieco jestem w stanie powiedzieć. Ogólnie, książki o przygodach nastoletnich agentów na krótko wciągał mnie w swój świat, gdzie nie musiałam myśleć o niczym innym. Jak dla mnie, jedna z lepszych, niewymagających serii dla młodzieży (i nie tylko). [recenzja]
B
itwa w labiryncie (Rick Riordan) – Ta książka znalazła się pod literką „B” po prostu ze względu na tytuł. A tak naprawdę, kryje się tutaj cała twórczość pana Riordana. Jest to dla mnie odkrycie tego roku – już dawno nie czytałam tak dobrych książek z wątkiem mitologicznym. Wiem, że mam fatalny refleks, bo książki dostępne są na polskim rynku już od kilku lat, ale przecież lepiej późno niż wcale, prawda? W każdym razie, dobrze się stało, bo bez Riordana i jego książek nie byłoby o czym mówić. [recenzja]
C
iepłe ciała (Isaac Marion) – o tej książce prawdopodobnie bym nawet nie usłyszała, gdyby nie film na jej podstawie, który w marcu tego roku zawitał do kin. Z wielu stron słyszałam głosy, że historia miłości pomiędzy zombie i człowiekiem może nie wnosić nic do szeroko pojętego gatunku paranormal, jednak jak ta opowieść może wydać się nieoryginalna? Nawet, jeśli mistrzostwem nie była, to jak najbardziej byłam zadowolona z lektury.
D
otyk Gwen Frost (Jennifer Estep) – wydawać by się mogło, że będzie to kolejna młodzieżówka z wątkiem szkoły czarownic (aż „Dziewczyny z Hex Hall” mi się przypomniały) i… cóż, nawet tak jest. Od początku można przypuszczać, że głównej bohaterce grozi niebezpieczeństwo (i czasami domyślamy się jeszcze jakie), więc na zaskoczenie raczej nie liczcie, ale muszę przyznać, że Gwen zawsze ratuje się z tarapatów w spektakularny sposób. I to się ceni.
E
 I tutaj mam problem. Wiecie, jak mało tytułów zaczyna się właśnie na tę literę? W każdym razie, ja nic nie wymyśliłam, ale mam nadzieję, że mogę liczyć na Waszą pomoc :)
Na razie wstawiam tu nazwisko autorki, której książki także zrobiły na mnie wrażenie – nie może ich zabraknąć :) Dlatego z miejsce „e” wskakuje Jennifer Echols i jej książka „Dziewczyna, która chciała zbyt wiele”. Nie mam w zwyczaju czytać romansów, więc miejsce tej książki w zestawieniu to zaszczyt!
F
Tu już nie mam żadnego pomysłu. Czekam na pomoc!

G
ra Endera (Orson Scott Card) – I kolejna książka, która doczekała się ekranizacji. Pomińmy już styl pisania autora spotykając się zarówno z krytyką, jak i z uwielbieniem (ja jestem za tymi drugimi). Jedna tylko myśl kołacze mi się po głowie. Card ma genialną wyobraźnię – to, co on wymyślił w latach 60. mogło pokazać się na dużym ekranie z takim rozmachem dopiero w XXI wieku.
G
wiazd naszych wina (John Green) – Nie mam problemów z alfabetem. To ta książka wywarła na mnie na tyle ogromne wrażenie, ze aż pozwoliłam sobie zrobić drugie „g”. Przyznajcie sami, czy Johna Greena mogłoby zabraknąć w tym zestawieniu?

H
 – miałam podwójne „g”, ale za to żadnego „h”. Ponownie szukam podpowiedzi.


I
ntruz (Stephenie Meyer) – wbrew złej sławy tego nazwiska spowodowanej licznym gronem hejterów „Zmierzchu”, to Tak książka była całkiem niezła. Troszkę cegiełkowata, ale naprawdę warto – zwłaszcza, jeśli ciekawi kogoś troszkę mniej typowa science-fiction. Ja tam nigdy nie twierdziłam, że Meyer nie potrafi pisać, tylko historia „Zmierzchu” nie porusza, co potwierdza właśnie „Intruz”.
J
 – zero. Nic nie wymyśliłam… Jakieś sugestie?

K
roniki Krwi (Richelle Mead) – Kolejny raz jeden tytuł reprezentuje tak naprawdę całe dwie serie autorki. Co tu dużo gadać… To tak naprawdę dzięki niej nie znienawidziłam wampirów w literaturze.

L
arista (Melissa Darwood) – to jest jedyna książka, która znalazła się w tym zestawieniu, bo nie mogłam znaleźć nic lepszego, co pasowałoby do literki. Mnóstwo cukierkowej miłości i tak naprawdę nic ponad to.

M
echaniczna Księżniczka (Cassandra Clare) – ostatni tom The Infernal Devices ma dla mnie podwójne znaczenie, bo jest to jedyna (jak na razie) książka, którą przeczytałam w całości po angielsku. Stwierdziłam, że nie będę czekała na łaskawość wydawnictwa i kiedy miesiąc temu wszyscy jarali się premierą MK w Polsce, ja już dawno miałam zakończenie tej serii za sobą. A Cassandra Clare jest jedną z niewielu autorów, których potrafię kochać i nienawidzić jednocześnie. Zresztą, Nocnym Łowcom nie potrzeba zachęty ;)
N
owa Ziemia (Julianna Baggot) – być może przy poprzednich literkach nie było tego widać, ale ten rok upłynął mi także pod znakiem przeróżnych dystopii. Po „Igrzyskach Śmierci” nastąpił prawdziwy wysyp powieści, których głównym tematem był zniszczony świat w przyszłości. Przypuszczam, że jedne były lepsze, a inne gorsze, jednakże ja miałam szczęście i trafiałam tylko na te, które zasługiwały na wysokie oceny. I to jest właśnie jedna z tych książek – dla tego nie mogło jej zabraknąć.
O
gień (Mats Strandberg, Sara Bergmark Elfgren) – wprost nie mogłam się doczekać kontynuacji przepełnionego magią „Kręgu”, bo byłam niesamowicie ciekawa jak rozwiną się przygody czterech dziewczyn obdarzonych paranormalnymi zdolnościami. W całej serii nie brakuje mrocznego klimatu i wartkiej akcji, a przecież nie są to jedyne zalety tej powieści. I nawet te demony nie są mi już straszne. Dziwne szwedzkie nazwy też.
P
rzez burze ognia (Veronica Rossi) – wiecie, która książka ma największy odsetek wypożyczeni z mojej półki? Właśnie ta! To nie może być przypadek :)

R
equiem (Lauren Oliver) – jak ja nienawidzę otwartych zakończeń! Ale w „Requiem” jestem w stanie je tolerować. Jednak naprawdę dużo bym oddała, żeby dowiedzieć się, co było „potem”… Czy jest tu ktoś, kto podziela to samo zdanie? W każdym razie, gatunek wszelakich dystopii/utopii nie byłby taki sam bez wkładu Lauren Oliver. Z tym zgodzą się chyba wszyscy.
S
ekret Julii (Tahereh Mafi) – początkowo w tym miejscu planowałam umieścić „Serce w chmurach”, ale jestem świeżo po lekturze drugiej części „Dotyku Julii”. I choć jeszcze nie do końca pozbierałam swoje odczucia, to jestem pewna, że „Sekret…” jak najbardziej zasługuje na to miejsce. Za co? Za zakończenie w takim momencie… Aha, team Warner, jakby ktoś pytał :D
T
ak blisko… (Tammara Webber) – wspominałam już, że nie zaczytuję się w romansach? Chyba zacznę. I jeśli jeszcze raz powiem, że to kiczowaty gatunek, to niech mnie ktoś mocno trzepnie w głowę.

U
 – Pomocy!



W
ybraniec (Marie Lu) – Jeśli byłaby jakaś możliwość zmierzenia szybkości akcji w tej książce, to podejrzewam, że wyszedłby całkiem niezły wynik. Naprawdę, w „Wybrańcu” (w „Rebeliancie” też, ale nie zbaczajmy z tematu) akcja rośnie proporcjonalnie z każdą przewróconą stroną, a że autorka jeszcze płynnie przechodzi od jednej narracji do drugiej, to naprawdę nie mam się do czego przyczepić. Dodatkowo, bardzo podobają mi się światy Republiki i Kolonii, które zaprezentowała autorka zmuszając nas do refleksji, w którą stronę zmierzamy my…
Z

łoty Most (Eva Voller) – druga część “Magicznej gondola” znalazła się tutaj niestety tylko dlatego, że początek serii mi się podobał. Kolejny tom się „popsuł”, ale mimo to, wciąż chętnie przeczytałabym zwieńczenie trylogii o podróżnikach w czasie. Ot, z czystej ciekawości.

A co w 2014 roku?

Dziś zaczęłam czytać "Feed. Przegląd końca świata" i wydaje mi się, że nie zdążę jej dokończyć i w nowy rok wejdę właśnie z tą książką. A jeśli stare porzekadło się spełni, to nie mam nic przeciwko ze spędzeniem najbliższych 365 dni z co najmniej tak dobrymi książkami!

A czego można życzyć w nowym roku molom książkowym? Oczywiście jak najlepszych książek! I pieniędzy, bo choć szczęścia nie dają, to można za nie kupić książki. Stąd do szczęścia jest już bardzo blisko.


15 komentarzy:

  1. Tak bardzo team Warner <3 :D
    Ładne zestawienie :) a jeśli chodzi o brakujące tytuły, to jedyne, co przychodzi mi w tym momencie to "Eksperyment Aniol" Jamesa Pattersona, kojarzysz moze? :)
    Racja, pieniadze szczescia nie dają, za to książki - owszem! :)
    A jesli chodzi o porzekadło, to jak najbardziej w nie wierzę, dlatego na następne dni przygotowałam nieźle zapowiadającą się książkę :p

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nawet nie kojarzę :( Pewnie jakbym się mocno naszukała, to znalazłabym jakieś książki na brakujące literki, ale nie widzę w tym sensu... Nic na siłę :D

      Lepiej nie kusić losu i czytać teraz coś świetnego ^^

      Usuń
  2. Bardzo fajny pomysł z tym alfabetem :) Pod literkę F możesz wstawić ogólnie fantastykę (jeśli ją czytujesz) i opisać, co sądzisz o tegorocznych z nią spotkaniach.
    Na pozostałe literki pomysłu nie mam.
    Szczęśliwego nowego roku :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Podwójne "G" chyba coś znaczy :D Trzeba się wziąć za tytuły z tą literą... Ja jakoś mam w planach, ale cały czas się niby zmieniają i ech... Co do "Sekretu" - team Warner rządzi i wygrywa! :D

    OdpowiedzUsuń
  4. świetny pomysł :)
    podwójne G ahahahhah :D

    OdpowiedzUsuń
  5. Świetny pomysł na podsumowanie roku :D
    Ja osobiście na H dałabym Hobbita, dlatego, że w tym roku przeczytałam go dokładnie po raz 10, jubileuszowo :P
    Sama też robię podsumowanie 2013, ale u mnie i książkowe, i serialowe i filmowe :D

    OdpowiedzUsuń
  6. Świetny pomysł z takim podsumowaniem :) Może sama coś takiego zrobię.

    OdpowiedzUsuń
  7. Sekret Julii, uwielbiam, ta sama drużyna ;P
    Na H mogłabym polecić Hobbita, ale nie wiem, czy czytałaś. Ja na F dodałabym Felixa, Neta i Nikę, na J serie Jutro, a na u też bym nic nie miała :( Może jeszcze coś wymyślisz. :)

    Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. PS. Świetny pomysł. Jeśli pozwolisz, ja też kiedyś z niego skorzystam. ;)

      Usuń
    2. Właśnie Hobbita nie czytałam, ale kompletnie zapomniałam, ze mam FNiN Czerwoną Hańczę :D Dzięki!
      Jasne, nie mam nic przeciwko. Bardzo chętnie zobaczę Twoje typy ;)

      Usuń
  8. Cudowne zestawienie :) Aż chyba sama się pokuszę i też zrobię takie u siebie ;) A co do książek - co do Ricka Riordana zgadzam się całkowicie. No i oczywiście TEAM WARNER !! <3

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Adam niby nie był taki zły, ale jednak nijaki... TEAM WARNER! <3
      Czekam na Twoje zestawienie ;)

      Usuń
    2. Co do Adama zgadzam się całkowicie. :) A co do zestawienia to właśnie dziś opublikowałam swoje, zapraszam do czytania ;) http://totallbooknerd7.blogspot.com/2013/12/365-dni-w-22-literach.html

      Usuń
  9. Mam te same uczucia w stosunku Richelle Mead! Chwała jej za to :D

    OdpowiedzUsuń

Oczywiście za każdy komentarz jestem niezmiernie wdzięczna, więc skoro już tutaj jesteś, zostaw po sobie ślad ;)